Na budowie nawaÂł pracy, ostatnie wykoĂączenia i bĂŞdzie moÂżna siĂŞ wprowadzaĂŚ. Ja w zasadzie juÂż siĂŞ wprowadziÂłem i na dzisiejszÂą wycieczkĂŞ wyjechaÂłem wÂłaÂśnie z Wrzosowej.
WybraÂłem siĂŞ do Krakowa na CzyÂżyny, odwiedziĂŚ Leroy Merlin w celu zakupu dwĂłch brakujÂących mi kontaktĂłw. WyjechaÂłem kilka minut po 10 byÂło sÂłonecznie, ciepÂło lekko wiaÂło. W drodze do Krakowa wiatr raczej mi pomagaÂł, wiĂŞc tempo miaÂłem bardzo wysokie i po okoÂło 47 minutach (19 km) dojechaÂłem na miejsce. ZrobiÂłem zakupy, przez chwilĂŞ rozwaÂżaÂłem jeszcze odwiedziny w Decathlonie, ale w koĂącu stwierdziÂłem, Âże nie mam specjalnie duÂżo czasu, wiĂŞc ruszyÂłem do domu.
W drug¹ stronê nie jecha³em ju¿ tak szybko, bo wiatr zacz¹³ wyraŸnie przeszkadzaÌ. Przyœpieszy³em znacznie, tylko na odcinku od wylotu z ulicy Wrobela na Przewozie do mostu w Brzegach. Tam pêdzi³em jak oszala³y bo goni³em faceta, który wypad³ przede mn¹ w³aœnie z Wrobela. WidaÌ by³o, ¿e jedzie doœÌ, wiêc pomyœla³em, ¿e mo¿e siê nadawaÌ na zaj¹ca:). Na starcie mia³em jakieœ 200 metrów straty, goœÌ jecha³ szybko, nie mog³em siê za bardzo do niego zbli¿yÌ mimo i¿ cisn¹³em ponad 30 km/h. Dopiero na odcinku przez Brzegami, gdzie wpadliœmy na œcianê wiatru, uda³o mi siê go dojœÌ, choÌ kosztowa³o mnie to du¿o si³. Na kilkaset metrów schowa³em siê za plecami goœcia. Niestety facet tu¿ za mostem w Brzegach odbi³ w prawo i ca³y mój wysi³ek poszed³ na marne. Dalej musia³em siê mêczyÌ sam. Najgorzej by³o na ostatnich 3 km, przez Grabie i Podgrabie, tam prawie stan¹³em. Na Wrzosow¹ przyjecha³em solidnie zmêczony.
Wyjazd udany, dawno nie jeŸdzi³em, wiêc forma taka sobie, ale przyjemnoœÌ z jazdy by³a du¿a.